Home / Blog Waja / #009 Część dziewiąta : Zanzibar po raz drugi i nowa załoga

#009 Część dziewiąta : Zanzibar po raz drugi i nowa załoga

Po trzytygodniowym postoju na kotwicowisku w Dar es Salaam, nadszedł w końcu czas podniesienia kotwicy.

Kierujemy się na Zanzibar po raz drugi, ta wyspa należy terytorialnie do Tanzanii, ale jak się okazuje administracyjnie do końca tak nie jest. Zarówno na Zanzibarze jak i w Tanzanii wymagana jest odprawa w urzędzie emigracyjnym. Nie jest to na sto procent precyzyjna informacja, ponieważ sami urzędnicy nie są zgodni co do tego. My, dla świętego spokoju postanowiliśmy odprawić się w obydwu miejscach. Istniała obawa, że w przypadku nie dopełnienia formalności, konsekwencje mogą być bardzo poważne. Tutaj wszyscy czekają na jakikolwiek, problem, nieścisłość lub inny pretekst, aby za rzekome rozwiązanie kłopotu pobrać stosowną opłatę. Oczywiście bez rachunku.

Na początku stycznia, nareszcie dotarła nowa załoga i możemy zaczynać rejs !

Nowa załoga Czarnego

Od lewej : Gosia, Patryk Lee, Wiesław, Wojtek mąż Gosi i Kapitan Jurek.

Kotwicowisko Dar es Salaam

Podeszliśmy w czterech chłopa na dziób, cierpliwie czekając na komendę kapitana do podniesienia kotwicy. Na Czarnym Diamencie winda kotwiczna nie występuje od pewnego czasu, więc łańcuch trzeba ciągnąć ręcznie. Padła komenda. Kotwica w górę ! Wszyscy co sił zaczynamy ciągnąć łańcuch kotwiczny. Raaazem, raaazem… idzie w miarę lekko, ale coś rozcina nam dłonie. Okazało się, że w tak krótkim czasie cały łańcuch pokryły skorupiaki z ostrymi jak brzytwa pancerzykami. Bilans po podniesieniu kotwicy, czterech lekko rannych z pociętymi dłońmi. Od tego czasu, do każdej operacji podnoszenia kotwicy, zakładaliśmy grube rękawice.

Polak mądry po szkodzie, ale nauka w las nie idzie. 🙂

Takie cudeńka są tu na porządki dziennym.Po paru godzinach przyjemnej żeglugi, w świetle księżyca ponownie rzucamy kotwicę nieopodal Pałacu Sułtana na Zanzibarze, to tylko 30 mil morskich od stałego lądu w Dar es Salaam. Zostaniemy tutaj trzy dni. Trochę pozwiedzamy, zakosztujemy tutejszego jedzenia oraz napojów. Trzeba też zainstalować nowy solar i  lodówkę, którą zakupił Patryk. Nareszcie będą zimne napoje.

Prom wjechał na plażę

Prom wjechał na plażę na Zanzibarze 🙂

To regularny prom, łączący wyspę ze stałym lądem. Bardzo ciekawy sposób parkowania. Wpływa przy niskiej wodzie a odpływa po paru godzinach, kiedy poziom wody podniesie się.

Poziom wody na Zanzibarze

Tutejsze pływy sięgają paru metrów. Woda czasem osiąga ostatni schodek.

   Któregoś dnia postanowiliśmy z Wojtkiem zostać dłużej na lądzie i zobaczyć jak wygląda wieczorne życie na wybrzeżu wyspy. Reszta załogi wróciła tutejszą taksówką wodną na jacht.

Kiedy szliśmy brzegiem, jeden z chłopców grających w piłkę na plaży, podbiegł do nas pytając skąd jesteśmy. Odpowiedziałem, że z Polski. Po chwili zastanowienia krzyknął uśmiechnięty… Lewandowski ! Lewandowski ! Po dłuższym spacerze plażą, zaobserwowałem, że w wodzie kąpią się tylko chłopcy, dziewczęta siedzą na brzegu i są kompletnie ubrane. Nie kąpie się żadna dziewczyna, za wyjątkiem europejek przebywających na terenie hotelu, który ma bezpośredni dostęp do plaży. Odwiedziliśmy też pobliski plac, gdzie mieszkańcy każdego wieczoru grillują owoce morza. Co odważniejsi muzungu (biali ludzie), kosztowali niektórych potraw.

Zrobiło się późno, pora wracać na jacht. Szukamy taksówki, ale niestety wszystkie są już na kotwicach a właściciele pewnie grillują. Postanowiliśmy popłynąć wpław, do jachtu mieliśmy jakieś 300 metrów. Ciężko płynie się pod długą falę, do tego pod osłoną nocy, to chyba więcej jak kilometr na basenie. Po drodze odpoczywaliśmy, przytrzymując się łańcuchów zakotwiczonych Jambo, tak nazywają się tutejsze taksówki. Kiedy znaleźliśmy się na pokładzie Czarnego i wykręcaliśmy mokre ubrania, z mesy wyszedł Kapitan pytając…

Ciemna nocJak się tu dostaliście chłopaki ? Wpław, bo nie pływały już żadne taksówki szefie…, a wiecie dlaczego nie pływały? Dlaczego? Bo od godziny dwudziestej jest ogłoszony alert rekinowy !… Wymieniliśmy tylko spojrzenia z Wojtkiem patrząc też na swoje nogi.

Nie powiem, poczułem się… hmm, … ciekawie 🙂

Następnego dnia, doceniając to, że ciągle możemy chodzić wybraliśmy się na zwiedzanie Stone Town.

Na Zanzibarze urodził się jeden z najbardziej znanych wokalistów wszech czasów Farrokh Bulsara, znany pod pseudonimem Fredie Mercury, zespół Queen. Prawdopodobnie urodził się w tym domu.

Słyszałem, że trzy lokale w mieście rywalizują o miejsce jego urodzenia.

Degustacja bardzo smacznego piwka o nazwie Kilimandżaro w jednej z tutejszych knajpek.

Nadszedł czas pożegnać piękny Zanzibar. Wieczorem wyciągamy kotwicę, już w rękawicach i kierujemy się na południe. Cel to wyspa Mafia. Około dwie doby żeglugi.

Zanzibar – Wyspa Mafia mapka poglądowa trasy

Jak zwykle dla zaburzenia wyobraźni zapraszam na film.

Ulubione linki :

Obrazek główny

Jeśli spodobał Ci się ten post i myślisz, że może kogoś zainteresować, będzie mi bardzo miło jeżeli udostępnisz go w którymś ze swoich mediów społecznościowych, dopisując kilka słów od siebie lub wpisując poniższy tekst :

Czarny Diament z nową załogą kieruje się na Zanzibar po raz drugi.

About Paweł Wajman

Jestem filmującym fotografem, długie i dalekie podróże za przysłowiowy grosz, to jest coś co kręci mnie najbardziej. Wyzwania żeglarskie i rowerowe od pewnego czasu stały się moim powołaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *