Home / Blog Waja / #007 Część Siódma : Przechadzki po okolicach Dar es Salaam – Tanzania

#007 Część Siódma : Przechadzki po okolicach Dar es Salaam – Tanzania

Dar es Salaam – Tanzania, kilka dni przed Nowym Rokiem …
Nasze przechadzki po okolicach Dar es Salaam zaczynamy jak zwykle z samego rana.
Pogoda dopisuje, temperatura 32-36 stopni w dzień,
a nocą spada do 28 stopni.
Już po Świętach Bożego Narodzenia, w oczekiwaniu na nową załogę przygotowujemy się do rejsu.
Uzupełniamy zapasy wody i żywności, zwiedzamy okolicę.
Zastanawiamy się również w jaki sposób przywitać Nowy Rok.
To co robimy tutaj na dzień dzisiejszy, to wczasy pod ,,palemkom”:).
Przez trzy tygodnie, dzień w dzień przypływaliśmy do tej knajpki. Chyba nas tu polubili 🙂

Yacht club w Dar es SalaamPiowo w Yacht Clubie w przeliczeniu, to jakieś 5 zł. Płacimy kartą klubową więc zaboli dopiero na końcu 🙂

Kto zrobił to zdjęcie ? 🙂
Wychodzimy często na miacho, z tym, że na takie miacho, gdzie raczej biali (muzungu) się nie zapuszczają.
Lepiej tam nie fotografować i nie filmować bo można pozbyć się sprzętu i nie tylko.
Podjęliśmy jednak próbę.

Te dwa zdjęcia mogą nosić tytuł , pozdrowienia z wakacji w Tanzanii 🙂

Zakupy w Tanzanii nie są łatwe ani przyjemne.
W marketach ceny wysokie, na targu kiepskiej jakości. Właściwie produkty są takie same, ale wystawione na działanie słońca przez wiele godzin, nie wzbudzają naszego zaufania. Wczoraj cały dzień zajął nam spacer połączony właśnie z zakupami.
Jak to Jurek mawia, kupujemy jajuszka.
Przechadzki po okolicach Dar es Salaam
Mieszkańcy są bardzo uczynni, nie jest to niestety uczynność bezinteresowna. Pracownice marketu w którym robiliśmy zakupy pomagają nam prowadzić wózki z zakupami w zamian za drobną opłatę. Kierowca saidi, małej taksóweczki trójkołowej nie widzi najmniejszego problemu aby zabrać nasze zakupy z tym, że opłata za kurs wzrasta o sto procent. Przecież muzungu mają kasę. Przy nabrzeżu, kiedy ładujemy zakupy do dingy, to samo. Każdy ruch to dodatkowa opłata. Nie ma pewnie w tym nic nadzwyczajnego, ale dziennie potrafi nazbierać się kwota, nawet kilkunastu dolarów. Nasz rejs jest nisko budżetowy przecież i każdy wydatek jest jest istotny.
Tutejsze mózgojeby, piwo 8,6 volta, takie prawie wino. Cena ok. 3 zł. W miarę prosty przelicznik mamy odcinając trzy zera.
Przez trzy tygodnie towarzyszył nam taki widok, kiedy przypływaliśmy do klubu na zimne piwko.
Okazuje się, że jeden cel mojego podróżowania został osiągnięty.

Zainspirowanie choć jednej osoby do przepłynięcia Oceanu. Zainteresował się osobnik o nicku Miru71 z mojego ulubionego Sailforum.pl, Mirek popłynie z nami przez Atlantyk z Karaibów do Horty na Azorach.

Naprawdę bardzo się cieszę Miru :)…

Na celowniku mam jeszcze kogoś ale poczekamy… NieNerwowo…
Po pewnym czasie okazało się, że wkręcili się następni, JacO i Majkel. Bardzo się cieszę i już nie mogę się doczekać. Szkoda, że tyle czasu będę musiał jeszcze na was czekać. Chłopaki wsiądą na jednej z wysp karaibskich.
Generalnie to Ci trzej 🙂
Od lewej : Majkel, Miru71, JacO gotowi do startu, ale to dopiero w okolicach kwietnia, maja.
Jak zwykle dla zaburzenia wyobraźni i dla tych co na żeglowaniu mniej się znają
przygotowałem kolejny odcinek filmu. 😉
Przechadzki po okolicach Dar es Salaam – Tanzania 
 Waju skały
 Jeżeli spodobał Ci się ten post, będzie mi bardzo miło kiedy udostępnisz go w którymś ze swoich mediów społecznościowych, dopisując kilka słów od siebie lub wpisując poniższy tekst :
Przechadzki po okolicach Dar es Salaam, Tanzania – Rejs Czarnym Diamentem

About Paweł Wajman

Jestem filmującym fotografem, długie i dalekie podróże za przysłowiowy grosz, to jest coś co kręci mnie najbardziej. Wyzwania żeglarskie i rowerowe od pewnego czasu stały się moim powołaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *